Ładowanie...

Małgorzata Sikorska-Miszczuk – libretto

Jarosław Chilkiewicz – kompozytor

Kafi Ficaj – współkompozytorka „In the heat of the night” i „Zombie Street”

Daniel Jacewicz – reżyser rock opery

Wojciech Rosiński – tłumaczenie libretto poza utworem nr. 11 i 17

Oprawa graficzna – Karolina Pańczuk

Band:

Jarosław Chilkiewicz – gitary

Szymon Synówka – perkusja

Maciej Chilkiewicz – gitary

Maciej Cierlecki – bas

Gościnnie:

Szymon Wójciński – keyboard

Tasos Fotiou – saksofon sopranowy i saksofon operowy

Agata Ławicka – trąbka

Jakub Andrzejewski – pedal steel

Dariusz Niewiarowski – intro do “The Eye of the Crocodile”

Wokale:

Evanthi Athanasiadi – Ida

Aleksandra Ślusarczyk – Goddess

Juan Carlos Cano – Zombie Spirit

Michał Grobelny – Knut

Wojciech Rosiński – Man in TV

Chór:

Alicja Kruk

Evanthi Athanasiadi

Aleksandra Ślusarczyk

Patryk Bednarski

Michał Grobelny

Marcin Simiński

Michał Pertkiewicz

Produkcja: Jarosław Chilkiewicz

Realizacja nagrań: Borys Sawaszkiewicz, Jacek Gałkiewicz, Adam Bielczuk, Karol Majtas, Marcin Trojanowicz

Mix/mastering – Marcin Trojanowicz

Nagrania realizowane w:

Stobno Records

JACEGA Home Studio Sound

House of Music Production

Studio Buffo 17

Studio Efektura

Rock-opera  

Małgorzata Sikorska-Miszczuk 

1. PROLOG 

Bogini  

[mówi] 

Zapalcie czerwone światła! 

Otwiera się oko krokodyla 

Chór: 

Otwiera się oko krokodyla 

Bogini: 

[śpiewa] 

Słyszę chiński flet 

Złote zamki kąpią się w zieleni 

Z rurek sypie się kolorowy pył  

Mnisi rysują mandalę 

Mandala jest światem 

Świat można zetrzeć dłonią 

Kolorowy pył wsypać do miseczki 

Płaczmy z żalu całą noc: 

Świat można wsypać do miseczki 

Hej, ludzie 

Trzeba nam historii 

Hej, ludzie 

Historie przychodzą nocą, gdy błagasz o litość Gdy nie da się wytrzymać więcej 

Otwiera się oko krokodyla 

Chór: 

Otwiera się oko krokodyla 

Otwiera się szczelina, portal 

Świat przestaje być jednowymiarowy:  Sny, duchy, kamienie 

Żyją i mówią do nas 

Troszczą się o nas 

Czy można jeszcze bardziej? 

Otwiera się oko krokodyla

Bogini: 

Dawno, dawno temu 

Ze środka Ziemi wyrosła roślina  O siedmiu liściach 

Każdy liść to kontynent 

Ty żyjesz na jednym z nich 

Twój liść nazywa się Europa Twój liść nazywa się Europa Ale to za mało, żeby żyć 

2. Zombie Spirit: (PROLOG) War 

War  

War 

Hej tam, przynieście świeże deski Budujemy ołtarz 

Wystarczy dla was 

Chór: Wystarczy dla was wszystkich 

Hej tam, przynieście świeże deski Budujemy trumny 

Wystarczy dla was wszystkich Chór: Wystarczy dla was wszystkich 

Umierajcie  

Oooo 

Umierajcie 

Oooo 

War 

War  

War 

Scena 1 

Ida: 

Nie chcę pamiętać tego dnia Zwykły dzień w Warszawie 

Pierwszy dzień marca, zimno Drzewa zupełnie nagie 

Uber staje pod halą sportową Wchodzę, dostaję identyfikator

Napisane na nim: Ida, tłumaczka 

Wszystko gotowe, czekamy, czekamy  Jestem tłumaczką, będę tłumaczyć Sama nic nie rozumiem 

Nic nie rozumiem 

Nic 

Zombie Spirit (Chór) 

War War War 

Ida: 

Mam tłumaczyć, nic nie rozumiem Patrzę na trzysta łóżek 

Stoją w rzędach 

Poduszki i kołdry powleczone  

Zieloną, szpitalną tkaniną 

Nad łóżkami wiszą reflektory 

Będą ładnie oświetlać to piekło 

Tymczasowy dom dla uchodźców 

Mam tłumaczyć 

Nic nie rozumiem 

Chór: 

Ida ma tłumaczyć, choć sama nic nie rozumie Ida jest z Warszawy 

Warszawa wita uchodźców  

Warszawa nigdy się nie poddała 

Ida nigdy się nie poddała 

Ida prędzej umrze niż się rozpłacze 

Ida: 

Chodzę pomiędzy łóżkami 

Jak po cmentarzu wojskowym 

Dotykam zielonej tkaniny 

Zastanawiam się, jak to jest 

Przytulić się policzkiem do poduszki Przykryć zieloną kołdrą 

Leżeć pod okiem reflektorów 

Myśleć, co będzie jutro

3. Scena 2 

[Kim jest Bogini?] 

Bogini 

Nie wiem, kim jestem 

Pamiętam wschody i zachody słońca Zimy i lata, wzrastanie i rozpad Zrujnowane wieże, zamki, miasta 

Widzę was tam 

Pamiętam was 

Widzę też siebie, nieugiętą 

Walczę i zawsze przegrywam Krzyczę 

Umieram 

Chór: 

Ona ginie, rodzi się na nowo Jest naszą nadzieją 

Zawsze krzyczy „zakończmy to” 

Bogini 

Zakończmy to 

Bogini 

Nie wiem, kim jestem 

Pamiętam wschody i zachody słońca Zimy i lata, wzrastanie i rozpad Zrujnowane wieże, zamki, miasta 

Chór 

Ona ginie, rodzi się na nowo Jest naszą nadzieją 

Zawsze krzyczy „zakończmy to” 

Bogini 

Zakończmy to 

Chór 

Nigdy nie wie, kim jest 

Bogini 

Nie wiem, kim jestem 

Chór

Wie jedno: nigdy się nie podda 

Można ją zabić, nie ustąpi 

Bogini 

Przypominam sobie, kim jestem  Kiedy umieram 

Chór 

Czy można jeszcze bardziej? 

Bogini 

Umierać 

Chór 

Czy można jeszcze bardziej? 

Bogini 

Zmartwychwstawać 

Chór 

Czy można jeszcze bardziej? 

Bogini 

Czy można jeszcze bardziej? 

Chór 

Czy można jeszcze bardziej? 

Bogini 

Czy można jeszcze bardziej? 

4. Scena 3 

[Ida się rozpada, ale tego nie pokazuje] Stoją stoły 

Jakbyśmy zaprosili gości na obiad Stoją łóżka 

Jakbyśmy zaprosili rodzinę na święta 

Wszyscy coś udają 

Udają, że panują nad sytuacją 

Tylko ja, Ida tłumaczka 

Nic nie rozumiem 

Nic nie rozumiem

Wchodzą ludzie, wyglądają jak ludzie  Mają puchówki, mają modne buty Mają dzieci, mają błędny wzrok 

Hello, hello 

Robimy im check-in 

Chór: 

[ich piosenka na przywitanie] 

Hello, hello 

Nice to see you! 

Ida: 

Nazwy miast, daty urodzenia 

Znamy te miasta, wszyscy znamy te miasta Są na nagłówkach światowych gazet To są miasta takie jak nasze 

Tylko ludzie z dobrym wzrokiem Dostrzegą niewielkie różnice: 

Na ich ulicach leżą ciała 

Ich samochody mają dziury 

Ich domy się palą 

Poza tym wszystko jak u ludzi  

Chór powitalny 

Hello, hello 

Nice to see you! 

Ida 

Dyktuję imiona, daty urodzenia 

Sprawdzam pieczątki, tłumaczę, tłumaczę Nic nie rozumiem 

Nic nie rozumiem 

Czy wolontariusz nadąża? 

Widzę jak trzęsą mu się ręce 

Widzę, jak płacze i płacze 

Mężczyźni są tacy wrażliwi 

Ja nie płaczę 

Ja nic nie rozumiem 

Chór: 

Ida jest z Warszawy

Warszawa wita uchodźców  

Warszawa nigdy się nie poddała 

Ida nigdy się nie poddała 

Ida prędzej umrze niż się rozpłacze 

Zombie Spirit 

Wojna 

Wojna 

Wojna 

Umierajcie 

Umierajcie 

5. Scena 4 

Piosenka Zombie 

La la la  

Niech bałałajka gra 

Ludzie umierają, mordercy śpiewają La la la  

Niech bałałajka gra 

Jaki piękny, piękny, piękny jest ten świat 

Potrzebuję muzyki 

Jęki-krzyki, jęki-krzyki 

Świat tak pięknie gra 

La la la 

La la la 

Chór: 

Wojna trwa trwa trwa 

Zombie śmieje się przez sen 

Wojna w naszych sercach 

Wojna w naszych duszach 

Składamy na ołtarzach 

Marzenia, życie, sny 

Zombie śpi, zombie śni 

Śpiewamy jego ulubioną kołysankę: Wojna, śmierć, wojna, śmierć, wojna śmierć 

Zombie Spirit 

Świat, który stworzyliście, jest dobry Kołysanka tego świata jest piękna

6. Scena 5 

W Bieszczadach jest taki Jan, który rozmawia ze sobą. 

Jan 

Mam na imię Jan. Mam firmę, mam hajs. Czy mogę jeszcze bardziej coś dla siebie zrobić? 

Chór 

Ile ty masz? 

Ile ty masz? 

Powiedz, powiedz, ile ty masz? 

Jan 

Każdy by chciał mieć tyle, co ja. Każdy chciałby kosić jak ja. Zazdroszczą mi. Zazdroszczą  mi. A może tylko tak mi się wydaje? 

Chór 

Powietrza brak 

Serce ściska strach 

Serce, serce, serce ściska strach 

Jan 

Czasem sobie myślę – pora odpuścić. Pora pożyć sobie tak jak żyją ludzie. Może ktoś mi  powie – co ja tutaj robię? Może ktoś mi powie – pora ruszać w drogę!? Może wreszcie ktoś  coś sensownie powie? 

Chór 

To nic nie kosztuje 

To nic nie kosztuje 

Ruszyć nagle w drogę 

Nie kosztuje nic 

Jan 

Ja przecież zapłacę. Stać mnie na luksusy. Nie po to harowałem tyle lat. Na pewno pojadę.  Ruszę kiedyś w drogę. Lecz dziś mam spotkanie – w kalendarz wpisane. Nie pamiętam, nie  pamiętam tylko z kim? Może się położę? Zasnę i nie wstanę? 

Zombie Spirit 

Śpij, chłopaku, całe życie śpij 

7. Scena 6 

Ida: 

[Wulkan melancholii] 

Czekam na ubera

Samochodzik na ekranie zatrzymał się i już Spóźnię się, spóźnię, cholera 

Zawsze się muszę spóźniać 

Patrzę w niebo, widzę: 

Eksplodował wulkan melancholii 

Tak, dobrze słyszycie 

Wulkan melancholii 

Nikt nie wiedział, że on tam jest 

„Tam” to znaczy na dnie oceanu 

Po prostu był pod wodą i już 

W końcu nie wytrzymał i już 

Eksplodował nad światem wulkan  

Smutek jest wszędzie 

Tak, dobrze słyszycie 

Wulkan melancholii 

Melancholia nie zna granic 

Unosi się nad ziemią 

Świat jest siny, duszę się, duszę 

Mam pył w oczach, płucach, duszy 

Słońce już nigdy nie wróci 

Umrę ze smutku 

Tak, dobrze słyszycie 

Umrzemy ze smutku 

8. Scena 7 

Jan 

[Spadanie] 

Myśli atakują z każdej strony 

Obiecuję nie zwariować, obiecuję 

Dzisiaj spadam 

Tracę rozum, coraz głębiej się zapadam 

Nie mogę wstać, nie mogę usiąść 

Kości przestały mnie słuchać 

Nie chcą się zginać, nie chcą się poruszać Kości przestały mnie słuchać 

Dzisiaj spadam 

Tracę rozum, coraz głębiej się zapadam

Myślę: czegoś się uchwycę w tym spadaniu Gałęzi  

Kamienia 

Kruk mnie pochwyci 

Wbije szpony, uniesie 

Bezpiecznego posadzi na klifie 

Pomacha skrzydłem 

Pomyślę: nie trzeba się było bać 

Dzisiaj spadam 

Tracę rozum, coraz głębiej się zapadam 

Jeśli jutro zacznę spadać 

Złapią mnie dzikie gęsi 

Polecę na ich grzbietach 

Tam, gdzie rosną poziomki 

Mech będzie miękki 

Poziomki słodkie 

Będę szczęśliwy 

Pomacham dzikim gęsiom 

Dzisiaj spadam 

Tracę rozum, coraz głębiej się zapadam  

Chór: 

Dziś on spada 

Coraz głębiej się zapada 

Czy można jeszcze bardziej? 

9. Scena 8 

[Podróż] 

Ida: 

Żeby nie zwariować muszę się ratować 

Zrobić przerwę, zamknąć drzwi 

Gdzieś są góry, gdzieś są grzybki oraz chmury Miejski bruk już obrzydł mi 

Z Warszawy daję nogę, z pierzonej Warszawy Nie daję sobie rady, nie daję rady 

Z Warszawy daję nogę, z pierzonej Warszawy Nie daję sobie rady, nie daję rady 

Ekspres Intercity Premium wiezie mnie 

A ja myślę, czego chcę? 

Chcę się bawić albo zabić, w sumie czemu nie? Życie już kompletnie wkurzyło mnie

10 

Z Warszawy daję nogę, z pierzonej Warszawy 

Nie daję sobie rady, nie daję rady 

Z Warszawy daję nogę, z pierzonej Warszawy 

Nie daję sobie rady, nie daję rady 

10. Scena 9 

Jan 

[Piosenka, przy której serce rozpada się na milion kawałków] 

Szliśmy razem 

Wszystko było tak, jak trzeba 

Odrobina nieba 

W twoich oczach zobaczona – 

I ożyłem 

Pamiętam, gdy mi powiedziałaś: 

Nie chcę tej miłości 

Jednak 

Otworzyłaś serce 

Dla biedaka, którym byłem 

Chcę umrzeć 

Nie chcę żyć bez ciebie 

Oddam ból motylom 

Pofrunę lekko 

Jedna chwila, niebo przyjmie  

Duszę, miłość, wolność, żal 

11. Scena 10 

[Hotel Rooms] 

Ida: 

Boję się pokoi hotelowych 

Boję się obrazów, które w nich wiszą 

Boję się czajników, kawy rozpuszczalnej  

Wody gazowanej, saszetek z cukrem 

Boję się patrzeć w hotelowe lustro  

Boję się ręcznika ze znakiem stóp w łazience 

Boję się tapety w hotelowym pokoju 

Kto jej dotykał i kogo przeklinał? 

Boję się minibaru

11 

Boję się być trzeźwa 

Boję się iść do restauracji 

Siedzę głodna i pusta 

Jutro 

Jutro pójdę do łóżka 

Z tym facetem przy barze 

Patrzył na mnie, gdy robiłam check-in 

Ktoś ma lepszy pomysł na życie? 

Zamknijcie się 

Mój wieczór, mój spleen  

Chór 

Masz rację, Ida 

Nie ma lepszego pomysłu na życie niż iść z kimś do łóżka Za długo pracowałaś jako wolontariuszka  

Warszawskie ośrodki dla uchodźców wyczerpały cię Za długo nie spałaś 

Transporty przyjeżdżały nocami 

Teraz śpij z tym facetem przy barze 

Może wam się ziemia poruszy i święty Jacek ukaże 

12. Scena 11 

[jednak minibar został otwarty przez Idę] 

Pan w telewizorze: 

Hej, Ida, oglądaj! 

W telewizorze właśnie przemawia Zombie! 

Chór: 

Podobno Zombie nie istnieje 

Podobno to jego sobowtór 

Podobno jest wielu Zombie 

Podobno Zombie jest hologramem 

Podobno Zombie dawno nie żyje 

Podobno ciągle choruje na raka 

Podobno ostrzyknął się botoksem 

Podobno jeździ na koniu 

Podobno to nie on rządzi, tylko superkomputer 

Pan w telewizorze: 

Hej, Ida, nie pij tyle 

Powiem ci, co mówią o Zombie: 

Ktoś mówił, że Zombie był dzieckiem 

Ktoś mówił, że ojczym go bił 

Ktoś mówił, że nie wolno tak mówić

12 

Ktoś mówił, że trzeba go zabić 

Chór: 

Podobno Zombie ma psa 

Podobno to jest akita 

Podobno gdy tego Zombie zabiją 

Ta akita będzie długo wyła 

Bo akita, i każdy pies w szczególności 

Nie ma żadnej moralności 

Pan w telewizorze: 

Bo akita, i każdy pies w szczególności 

Nie ma żadnej moralności 

Zombie Spirit: 

Trzeba zabić Akitę 

Trzeba zabić Nikitę 

Trzeba zabić każdego 

Kiedy przyjdzie pora jego 

Hej tam, przynieście świeże deski 

Budujemy ołtarz 

Wystarczy dla was wszystkich 

Hej tam, przynieście świeże deski 

Budujemy trumny 

Wystarczy dla was wszystkich 

Ida 

Jutro zacznę żyć 

Jutro przestanę pić 

Jutro pójdę do łóżka z tym facetem przy barze 

Jestem Ida, tłumaczka 

Nic nie rozumiem 

Czy można jeszcze bardziej? 

13. Scena 12 

[przy barze] 

Jan 

Mam na imię Jan 

Chór 

Ma firmę, ma hajs. Czy może jeszcze bardziej coś dla siebie zrobić? Ida

13 

Na imię mi Ida.  

Chór: 

Ida nigdy nie płacze. Czy może jeszcze bardziej coś dla siebie zrobić? 

Jan 

Chciałbym coś powiedzieć – 

Będziesz się śmiała 

Ida  

Nie śmiałam się od bardzo dawna, próbuj 

Jan 

Serce mi bije jak małemu chłopcu: 

Chciałbym, żebyś była ze mną zawsze 

Ida 

Pleciesz straszne głupstwa 

Ale jesteś miły 

Jan 

Grają fajny kawałek 

Może zatańczymy? 

[tańczą przy fajnym kawałku] 

14. Scena 13 

Jan 

[In the Heat of the Night – zostawiamy po angielsku] I am looking in the window to see the world outside 

(itd.) 

15. Scena 14 

[Ból] 

Ida 

Obudziłam się, pulsuje mi głowa 

Ból oka, nóż w skroni 

Gdzie lekarstwo?  

Czy zabrałam z Warszawy leki? 

Czy jak się pakowałam, czy je wzięłam, schowałam 

Do walizki? 

Czy zabrałam leki? 

A jak nie? Co wtedy będzie? 

Czy będę rzygać wszędzie? 

W pokoju hotelowym?

14 

Na podłodze w łazience? 

Na ręczniku białym ze stópkami w łazience? 

Nie mogę uciec przed bólem 

Boję się swoich myśli 

Czy ktoś się nade mną zlituje? 

Jakaś Bieszczadzka Bogini? 

Bogini: 

Przybyłeś tutaj 

Wyglądasz jak szkielet 

Tylko skóra i kości 

Tylko skóra i kości 

Ida: 

Witam, 

Tak, wyglądam jak szkielet 

Tylko skóra i kości. 

Problem w tym, że… 

Mam halucynacje. 

Ale… 

Jeśli istniejesz – 

Jeśli jesteś boginią – 

Jeśli to jest cud – 

Wiem, nie jesteś Jezusem, ale kim jesteś? 

Proszę, zrób coś dla mnie 

Zrób coś z moim życiem 

Daj mi nadzieję 

Malutkie, białe pigułki is 

Zrób coś dla mnie 

Pomóż mi 

Bogini 

Wstań z kolan 

Przestań błagać 

Przestań błagać 

Przestań błagać. 

Spójrz prosto w moje oczy 

Zacznij żyć. 

Zacznij żyć 

Zacznij żyć 

Armia zmarłych  

Rośnie wśród żywych 

Armia zmarłych  

Rośnie wśród żywych

15 

Ida 

Kim jesteś? 

Bogini 

Kim jestem? 

[Bogini znika w dymach] 

16. Scena 15 

[Chudy chłopiec przy ołtarzu] 

Jan: 

Mam siedem lat 

Jestem chudym chłopcem 

Klęczę i modlę się codziennie  

Żeby mój tata był lepszy 

Mój tata to schizofrenik 

Modlę się, modlę się, modlę 

Jestem w terapii od 20 lat 

Chyba coś drgnęło? 

Chyba trochę tak? 

Jak pani myśli, pani szamanko? 

Czemu, kurwa, płaczę, gdy to opowiadam? Już ten obraz widziałem 

Już go przerabiałem 

Czy można jeszcze bardziej? 

Po co to rozgrzebywać? 

Chór: 

Czy można jeszcze bardziej? 

Po co to rozgrzebywać? 

Jan: 

Jestem dorosły 

Wciąż przed jakimś ołtarzem klęczę Klęczę i modlę się codziennie 

Recytuję tę samą modlitwę  

Że oddam życie, marzenia, duszę Zbawię świat, zaraz się uduszę 

Jestem w terapii od 20 lat 

Chyba coś drgnęło? 

Chyba trochę tak? 

Jak pani myśli, pani szamanko?

16 

Czemu, kurwa, płaczę, gdy to opowiadam? Już ten obraz widziałem 

Już go nieraz przerabiałem 

Czy można jeszcze bardziej? 

Po co to rozgrzebywać? 

Chór 

Czy można jeszcze bardziej? 

Po co to rozgrzebywać? 

Jan: 

Mam iść do tego chłopca? 

Jak pani każe, pani szamanko  

Hej, mały, to ja, jestem już dorosły 

Przyszedłem tu do ciebie 

Popatrz na mnie, przestań się modlić 

Zostaw ten ołtarz, idziemy 

Nie?  

Czemu nie chcesz? 

On nie chce! 

Chłopiec chce umierać za tatę 

Nie chce żyć, pani szamanko 

20 lat terapii i chyba nic nie drgnęło 

On nie chce żyć 

Ja nie chcę żyć 

Chcę umrzeć 

Umrzeć, umrzeć, umrzeć 

Zabierzcie, kurwa, ten ołtarz 

Chór: 

Zabierzcie, kurwa, ten ołtarz 

17. Scena 16 

[Zombie Street] 

[zostawiamy po angielsku] 

[Ida jest już Zombie – dostała pigułę szczęścia] 

Ida: 

I was a beautiful day 

It was a beautiful street 

I saw a boy with an axe 

I saw a girl with a knife

17 

Zombie Spirit: 

It was a beautiful day 

A good day to die 

With an axe in a chest 

With a knife in a heart 

Zombie Spirit: 

Zombie Street 

Every city has it’s Zombie Street 

Keep away from a Zombie Street 

Zombie Spirit: 

He was a beautiful boy 

She was a beautiful girl 

They wanted to kill 

They wanted to play 

Ida: 

She was a beautiful girl 

I had to run from this hell 

I had to fly like a bird 

Like a raven or crane 

Zombie Spirit: 

Zombie Street 

Every city has it’s Zombie Street 

Keep away from a Zombie Street 

tu nagle uciąć 

Ida: 

(krzyk) jetzt ich bin ein Rabe 

Zombie, zombie, zombie 

Zombie, zombie, zombie 

Zombie, zombie, zombie 

18. Scena 17 

[przy ołtarzu – Jan, Zombie Spirit, inne zombies] 

Zombie Spirit 

[do Jana] 

Nareszcie, nareszcie, witamy na ołtarzu Czekałem jak ojciec na syna marnotrawnego Przestaniesz czuć, będzie łatwiej żyć 

Dam ci ukojenie, odejdzie cierpienie

18 

Martwy za życia, tak jest dużo, dużo lepiej 

Bogini 

[do Jana] 

Zombie budują ołtarze 

Dla tych, co boją się żyć 

Zombie budują ołtarze 

Armia żywych trupów rośnie 

Zombie budują ołtarze 

Poddaj się albo walcz 

Zombie Spirit 

[do Bogini] 

Znowu ty 

Znowu ty 

Znowu ty 

Nie wtrącaj się, on ma już dosyć 20 lat terapii 

Czy można jeszcze bardziej? 

Bogini 

Kocham cię, Zombie Spirit 

To przez ciebie świat jest rzeźnią Kocham cię, Zombi Spirit 

Zatańcz ze mną, proszę, zatańcz ze mną 

Zombie Spirit 

Nie przeszkadzaj 

Bogini 

Zakończmy to 

Zombie Spirit 

Ołtarz czeka na ofiarę 

Bogini 

Zakończmy to 

Zombie Spirit 

Nie wiesz, kim jesteś 

Bogini 

Wychodzę na scenę i nie wiem, kim jestem

19 

Zombie Spirit 

Ja ci powiem 

Bogini 

Ty mi powiesz 

Zombie Spirit 

Głupia, uparta, naiwna 

Bogini 

Kim jestem? 

Zombie Spirit 

Odsuń się 

Bogini 

Kim jestem? 

Zombie Spirit 

Zabiję  

Bogini 

Kim jestem? 

Zombie Spirit 

Odejdź 

Bogini 

Kim jestem? 

Zombie Spirit 

Miłością 

(Zombie Spirit zabija ją) 

19. Scena 18 Zombie Spirit  [Znowu zabiłem miłość] 

Znowu zabiłem Miłość 

Jak Makbet zabił swój sen Zawsze jest mi nieswojo 

Ona umiera, gaśnie dzień

20 

Ona jest taka piękna 

Niewinna, uparta i głupia 

To ja, Zombie Spirit 

Znowu zabiłem swój sen 

Co tak patrzycie, ludziska? 

Przestańcie się na mnie gapić 

Moja dusza poszła sobie gdzieś 

Trzeba było tak nie stać, oglądać 

Przestańcie się na mnie gapić 

Moja dusza poszła sobie gdzieś 

Chór: 

Wolność widzi wschody i zachody słońca, widzi jak Ziemia staje się małą planetą. Wolność odlatuje pozbawiona strachu, lekka, widzi swoje martwe ciało. „To nie było takie straszne”, myśli, „nie było się czego bać”. 

Czy można jeszcze bardziej? 

20. Scena 19 Zakończenie: 

[Hymn – Jeszcze Miłość nie zginęła] 

Jeszcze miłość nie zginęła, póki my żyjemy 

Każdy oddech, który bierzemy 

Jest nią, oddychamy miłością 

Stanął czas, Ziemia wisi w Kosmosie 

Zamyka się oko krokodyla 

Dzień, noc, zamykamy oczy 

Miłość popchnęła świat palcem, kołysze się 

Widzi swoje martwe ciało, kołysze się 

Urodzi się na nowo, jest naszą nadzieją 

Oddychamy miłością, czy można jeszcze bardziej? 

Spadamy w przepaść, czy można jeszcze bardziej? 

Zamyka się oko krokodyla 

Miłość popchnęłam świat palcem, kołysze się 

Widzi swoje martwe ciało, kołysze się 

Urodzi się na nowo, jest naszą nadzieją 

Jeszcze miłość nie zginęła, póki my żyjemy 

KONIEC