Spowiedź Masochisty

Teatr Brama Goleniów - Goleniowski Dom Kultury


Roman Sikora

Przełożyły: Małgorzata Sikorska Miszczuk, Elżbieta Zimna

Występują:

Anna Bardaka, Jenny Crissey, Nina Khyzna, Anastasja Medviedieva, Jacek Gałkiewicz, Oleh Nesterov, Felix Meusel, Paweł Niczewski

Reżyseria: Daniel Jacewicz

Muzyka: Jacek Gałkiewicz

Kostiumy: ANNISS (Anna Syczewska – Grabowska)

Światło: Patryk Bednarski


Czy lubisz odczuwać ból? Lubisz poniżenie, chłostę? Chcesz poczuć okrucieństwo świata?

Czy masz odwagę na spacer po ciemnej stronie?

Pan M. wyrusza w świat BDSM - związanie, dyscyplina, sadyzm, masochizm.

Chcesz odbyć tę podróż razem z nim?

"Świat perwery, masochizmu jest demokratycznie otwarty!"

Premiera grudzień 2014


Recenzja

Cios cegłówką podczas ulicznej demonstracji? Drobiazg. Duszenie i wiązanie? To takie banalne. Dziś największa rozkosz czeka masochistę w trybach wielkiej korporacji lub na kasie w Biedronce – sugeruje ironicznie głośny tekst Romana Sikory w interpretacji scenicznej Teatru Brama.

Na twarzy Masochisty wyraźnie maluje się cierpienie. Widać, że czegoś brakuje mu do szczęścia. – Czy ktoś mógłby mnie obrazić? Czy ktoś mógłby mnie uderzyć? Czy ktoś mógłby we mnie czymś rzucić? – Te błagalne pytania przewijają się niczym refren przez cały spektakl. Nie są retoryczne. Publiczność daje się wciągnąć w grę. Choć nieśmiało. Ot, dwa przedmioty pofrunęły w stronę aktora. Ale ten performance ma potencjał. Choć wydaje się, że błagający o poniżenie człowiek budzi raczej współczucie niż agresję. Może nuta masochizmu jest w każdym z nas?

Masochista nie może zrealizować swoich najskrytszych pragnień. Każde cierpienie wydaje mu się niewystarczające. Dopiero praca w Biedronce okazuje się być jego spełnieniem. Zarabia wystarczająco mało, jest wystarczająco poniżany. Apogeum masochistycznej rozkoszy osiąga podczas olimpiady zasobów ludzkich, gdzie, jako Polak, rywalizuje z Chińczykiem o miano najbardziej poniżanego pracownika. Nieuczciwie triumfując, unosi dumnie w geście zwycięstwa mopa do podłogi z zatkniętą na kiju biało-czerwoną flagą, ironicznie odsyłając do opinii o Polakach za granicą jako o taniej sily roboczej.

Choć „Spowiedź masochisty” porusza temat wyzysku, nie jest to naturalistyczny, ani realistyczny teatr zaangażowany w obronę praw współczesnej klasy robotniczej. Słowem kluczowym jest tutaj bowiem nie „korporacja”, tylko „pokora”, w połączeniu z „autorytetem”. Masochista nie szuka pracy. Nie szuka nawet cierpienia. Jego celem jest podpisanie cyrografu z autorytetem. Chce być od kogoś zależny, by ten ktoś nim poniżał. Jest niesamodzielny. Nieprzypadkowo stwierdza, że „trzeba przystępować z pokorą do komunii autorytetów”. To autorytet jest tutaj sacrum, ideałem, dla którego Masochista chce się upodlić. Do sfery religijnej odsyła wreszcie spowiedź w tytule.

W pewnym sensie spektakl Bramy można nazwać monodramem. Jedyną postacią o psychologicznej głębi jest tutaj Masochista, grany sugestywnie przez Pawła Niczewskiego, który gościnnie wystąpił na goleniowskiej scenie. Pozostali bohaterowie są być może wytworami chorej wyobraźni Masochisty, prowadzą go za rękę przez ciemną stronę tego świata, proponując coraz to nowsze formy upodlenia.

Mocną stroną spektaklu jest muzyka – energiczne kompozycje z odważnymi, ale prześmiewczymi tekstami. Reżyser Daniel Jacewicz w ciekawy sposób zmontował przedstawienie ze znanych nam kodów kulturowych, ironizując – nomen omen – na lewo i prawo. Z jednej strony flaga narodowa zatknięta na mopie, Z drugiej strony lekka satyra na poprawność polityczną, kiedy Masochista biega po sali ze sztucznym czarnoskórym noworodkiem i szturcha nim ludzi na widowni, nazywając ich potem rasistami. Twórcy spektaklu nie robią sobie nic z wielkich narracji, autorytetów, ideałów. W końcu przecież podchodzenie do autorytetów z pokorą jak do komunii świętej to pierwszy stopień do masochizmu… Tak jak praca w wielkiej korporacji czy dyskoncie, gdzie szef ma zawsze rację…

Maciej Pieczyński (elewator kultury)

                             zwiastun

                            zdjęcia