Zapiski oficera armii czerwonej

 

Monodram na motywach tekstu Sergiusza Piaseckiego jest historią człowieka o „zmechanizowanym mózgu”, który nie umie zejść z toru pojęć narzuconych mu przez szkołę i rozumować swobodnie, chociaż uważa się za wykształconego. Ukazuje autobiografie przedstawiciela sowieckich wojsk okupacyjnych, młodszego lejtnanta Michała Zubowa. Spektakl stawia diagnozę „homo sovieticusa”, tragikomiczny psychogram stalinowskiego oficera. Bohater tworzy karykaturę samego siebie, mimowolnie odsłaniając się od wstydliwej strony, bezwiednie ukazuje małość i ukrywaną słabość, a nade wszystko nieuświadamianą moralną deprawacje.

 

Czas zdarzeń obejmuje lata II wojny światowej: od czasu wkroczenia Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Mentalność lejtnanta charakteryzuje połączenie ideologicznego zaślepienia i wiernopoddańczego posłuszeństwa z grubiaństwem, tchórzostwem, rozkładem moralnym i ściśle skanalizowaną impotencją uczuciową.

 

Oficer Armii Czerwonej nie może się obyć bez kultu dla władzy (choć kult ten nie jest przecież bezinteresowny – ma zapewnić bezpieczeństwo w zmienionej sytuacji). Piasecki pisząc zapiski posłużył się przeważnie niewyszukanym, trywialnym typem humoru. Groteskowy komizm przedstawienia oparty jest na logicznych sprzecznościach, gdzie bohater podlega nieustannej kompromitacji i jest w permanentnym konflikcie ze zdrowym rozsądkiem. Farsowe efekty nie łagodzą wymowy spektaklu. Bohater okazuje się zupełnie nieedukowany. Na nic nie zdają się podejmowane w dobroci serca próby rehumanizacji. Spektakl akcentuje trwałość ideologicznego „prania mózgu”.           

 

Piasecki o napisaniu satyry „Zapiski oficera Armii Czerwonej” myślał już w 1940 r. w okupowanej Polsce. Zapoznał się wtedy z lejtnantem rosyjskim. W rozmowach z nim doznał rozczarowania, a wrażenie jakie odniósł to to, że ma do czynienia z człowiekiem o „zmechanizowanym mózgu”, który nie umie rozumować swobodnie. Po rozmowie o możliwości wybuchu między Niemcami a Rosją lejtnant bardzo się ubożył i przyniósł Piaseckiemu gazetę polemizującą z prasą zachodnią: „jak można nie straciwszy zdrowego rozsądku, nawet pomyśleć o tym, że między ZSRR a bratnim narodem niemieckim, może kiedykolwiek powstać zatarg wojenny”. Kiedy Rosjanin mówił o Stalinie uwielbiał go do łez. Kiedy rozpoczął komponowanie satyry w 1948 r., przekonał się, że będzie to trudna trudna. Mimo iż znał z doświadczeń tło akcji, trudno mu było wcielić się w postać czerwonego oficera, myśleć jego kategoriami, pisać jego językiem, używać budowy zdań i zwrotów rosyjskich. Sam mówił, że nie miał na celu napisanie wypracowania propagandowego, kpienie z Rosji przez Polaka czy tylko ukazanie mentalności i poziomu inteligencji oficera wychowanego w systemie Stalina.

 

Reżyseria, scenografia i adaptacja tekstuDaniel Jacewicz

Wykonanie Mariusz Tarnożek

Muzyka Waldemar Ogrodniczak i Jerzy Holz

Premiera 11 maja 2001  

 

ZDJĘCIA ZE SPEKTAKLU

 

o spektaklu:


Powtórka z NKWD (Łukasz Drewniak Przekrój nr 29/2926 22.07.01)

„Uwolnioną z cenzuralnego zapisu powieść Sergiusza Piaseckiego Zapiski oficera Armii Czerwonej czytało się swego czasu jako pamflet na Rosjan i komunizm. Historia enkawudzisty ukrywanego podczas drugiej wojny światowej na Wileńszczyźnie, a potem okrutnie odpłacającego się Polakom była wówczas lekturą, która wywoływała wstrząs i bezsilną złość. Ciężko odchorowałem ponurą groteskę tej książki i w poczuciu dobrze spełnionego patriotycznego obowiązku natychmiast o niej zapomniałem.

Do głowy mi nie przyszło, że ktoś jeszcze kiedykolwiek sięgnie po ten tekst na scenie. Po co z resztą miałby to robić? Aby wywołać łatwy śmieszek z sowieckich realiów? Wyobrażałem sobie, że dla dzisiejszych dwudziestolatków adaptowanie Piaseckiego dla teatru przypominać musi, jako żywo, próbę opowiadania o trudnej doli chłopa pańszczyźnianego. Przecierałem oczy ze zdumienia, oglądając, co znalazł u Piaseckiego Teatr Brama z Goleniowa, mała alternatywna grupa, która lubi łamać stereotypy. Dwaj bardzo młodzi ludzie, reżyser i aktor nie roztrząsają w swoim spektaklu, co Rosjanie nam zrobili, dlaczego i za co. Dystans emocjonalny pozwolił im pokazać absolutne dno, do którego doszedł dwudziestowieczny człowiek bez właściwości.

Prostaczek, którego bardzo naturalnie i bez formalnych fajerwerków gra przebrany w radziecki mundur Mariusz Tarnożek, nie wie, co jest dobre, a co złe. Nie ma świadomości, że zapiera się siebie. On chce po prostu żyć za wszystką cenę. Został zredukowanym do kilku najprostszych odruchów-odczuwa strach i głód. Patrzyłem z otwartą gębą na ten spektakl, nie mogąc uwierzyć, że tak naprawdę nie mówi się w nim o żadnym „homo sovieticus”, a o żyjących przecież w zupełnie innym świecie rówieśników chłopaków z Goleniowa. Oni też kiedyś staną przed moralnymi wyborami. „Zapiski” nie pokazują im, co wtedy robić, ale pokazują, czego nie robić. Czasem teatr jest właśnie po to.”

 

Jak to się robi w Goleniowie!? Joanna Giza-Stępień Kurier Szczeciński 20.09.2001

„(...) Zaś gwiazdą pierwszego formatu okrzyknięto goleniowianina, Mariusza Tarnożka z BRAMY, który przedstawił dojrzały formalnie, przemyślany, domknięty stylistycznie i inscenizacyjnie monodram o ludzkim uwikłaniu w sowiecką propagandę i o tego tragicznych konsekwencjach. - Czytałem ten grafomański tekst Piaseckiego i ciągle jestem pod wrażeniem, jak tym młodym ludziom udało się zrobić z tego tak mądry, zarazem zdystansowany i aktualny, ale i tragiczny spektakl –  dziwił się zaproszony (...) Zygmunt Duczyński z Teatru KANA. – Ta BRAMA to wielkie talenty. I reżyserskie i aktorskie. (...)”

 

Powiedział Łukasz Czuj (reżyser)

 „(...) Mogę śmiało powiedzieć, że prezentacja BRAMY może mierzyć się z profesjonalnymi spektaklami. Świetnie wyważony ton buffo i elementy tragizmu(...)”